(Nie)fizjologiczna potrzeba jedzenia…

Gdyby jedzenie było wyłącznie „paliwem”, zaspokajającym biologiczne potrzeby organizmu – sprawa z odchudzaniem nie byłaby tak skomplikowana… Niestety odczuwanie głodu i sytości nie jest regulowane jedynie mechanizmem fizjologicznym.

Warto chwilę zastanowić się, jakie inne (pozabiologiczne) funkcje pełni jedzenie – jakie potrzeby pomaga nam zaspokoić, co dzięki niemu zyskujemy, w czym możemy się realizować.

Wielu osobom intuicyjnie nasuwa się na myśl związek jedzenia ze stresem – rzeczywiście dla olbrzymiej liczby ludzi objadanie się pełni rolę „regulatora napięć”, który pozwala choćby na chwilę odsunąć od siebie myśli o trudnych sprawach i odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Chwilowy przypływ euforii, będący następstwem procesów fizjologicznych towarzyszących poczuciu sytości (zmiany poziomu neuroprzekaźników) podtrzymuje ten obrany wcześniej sposób na radzenie sobie z przykrymi emocjami.

Jedzenie może również pełnić rolę „pocieszyciela” – gdy kolejna porażka lub bolesny zawód naruszają nasze poczucie dobrostanu – jedzenie pozwala na chwilę odzyskać dobry nastrój. Mechanizm taki często powstaje już w dzieciństwie – gdy rodzice próbują pocieszyć zasmucone dziecko, oferując mu słodycze, wyjście na lody lub przygotowanie ulubionej potrawy. Takie zachowanie jest często przenoszone do dorosłego życia i staje się źródłem wielu trudności – dzieje się tak wówczas, gdy człowiek nie dysponuje żadnymi innymi metodami na poprawę samopoczucia – zostaje mu jedynie sięgnięcie po kolejnego pączka…

Dla niektórych osób jedzenie może być sposobem na poradzenie sobie z samotnością – pełni wtedy rolę „substytutu więzi” – jest kojarzone z ciepłem rodzinnego domu, z bliskością ukochanej osoby (już od czasu, gdy jako dzieci byliśmy karmieni piersią)…

Objadanie się może być również sposobem na zaspokajanie potrzeb seksualnych – przyjemność płynąca z jedzenia staje się wówczas kompensacją przyjemności płynącej z seksu (którego z różnych względów nie jesteśmy w stanie uprawiać).

Czasem daje się zaobserwować odwrotną prawidłowość – nadmierne jedzenie prowadzące do przyrostu wagi może być formą zniechęcania do siebie (i swojego ciała) potencjalnych partnerów – a co za tym idzie – może być sposobem na uniknięcie kontaktów seksualnych. Mechanizm taki (często nieświadomy) jest czasem rozwijany przez osoby, które stały się obiektami nadużyć. Seks kojarzy im się z czymś złym, brudnym, obrzydliwym, więc „cielesna otoczka z tłuszczu” staje się kryjówką dla przestraszonej i bezbronnej istoty.

Nieodpowiedni sposób odżywiania oraz jego konsekwencje w postaci nadmiernej masy ciała mogą być także sposobem na uniknięcie odpowiedzialności. Łatwo zrzucać winę za swoje życiowe niepowodzenia na karb nadwagi – „to wszystko dlatego, że jestem gruba”, „gdybym wyglądała inaczej, na pewno znalazłabym męża/pracę/przyjaciół”… Można wtedy uniknąć bolesnej konfrontacji z nieprzyjemnymi faktami – być może życiowe porażki nie wynikają z nadwagi, ale z niskiej motywacji, niedostatku kompetencji, braku umiejętności lub z uwarunkowań osobowościowych…

Jedzenie może być również formą okazywania uczuć lub elementem sztuki uwodzenia („przez żołądek do serca”) – gdy mężczyzna zaprasza swoją sympatię na kolację, bądź gdy kobieta przygotowuje dla swojego mężczyzny wykwintne danie…

Jedzenie może być sposobem zdobycia kontroli („od dziś zaczynam dietę i zmieniam swoje życie”), wyrazem uczuć religijnych (poszczenie, przyjmowanie Komunii Świętej), sposobem podtrzymania tradycji (przepisy babci, tradycyjna polska kuchnia), wyrazem tożsamości narodowej i przynależności do grupy (spożywanie potraw narodowych i regionalnych), sposobem wyrażania poglądów (np. wegetarianizm), drogą do samorealizacji (dążenie do mistrzostwa w gotowaniu), sposobem na zaspokojenie potrzeb estetycznych (pięknie przystrojony stół, apetyczne kolorowe dania), „spoiwem” łączącym członków rodziny (wspólne zasiadanie do obiadu), sposobem na uczczenie ważnych uroczystości (jedzenie weselnego tortu) i tak dalej…

Ten krótki przegląd unaocznia nam, że jedzenie ma niewiele wspólnego z odczuwaniem fizjologicznego głodu – często jest związane z „głodem” miłości, bezpieczeństwa, przynależności, bliskości…

Jedzenie stało się sposobem na zaspokajanie olbrzymiej ilości potrzeb psycho-społecznych. Zastanówmy się więc, do czego może doprowadzić zabranie jedzenia…?

Reklamy

1 komentarz do “(Nie)fizjologiczna potrzeba jedzenia…

  1. Bardzo interesujący artykuł. Zwłaszcza akapity 5, 6 i 7 przypadły mi do gustu, jako coś zupełnie nowego. 5 i 6 zdecydowanie dotyczą mnie, może ta świadomość teraz pomoże mi coś zmienić? Kolejny raz też przychodzi mi na myśl, że tak strasznie łatwo nam, ludziom, ocenić innych, zaklasyfikować, automatycznie się myśli: ale grubas, pewnie ma słabą wolę lubi jeść i tyle. A w kontekście 7 akapitu jak wszystko zaczyna wyglądać inaczej, właściwie to dosyć dramatycznie i przykro. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s